telefon
Opublikowano: 23-03-2017

Obecnie, my ludzie mamy ciągły kontakt ze zwierzętami. Czy to przez obcowanie z własnym pupilem, czy to przez obserwację innych ludzi posiadających zwierzęta, czy poprzez spożywanie mięsa, czy produktów pochodzenia zwierzęcego. Zwierzęta stały się tak powszechne w naszym otoczeniu, że w zasadzie nie myślimy już o nich jak o odrębnych istotach, z własnymi potrzebami, ale jak o ludziach, którzy być może nie mają zbyt wiele do powiedzenia, ale którzy mają potrzeby takie jak my. Chciałabym przedstawić kilka faktów związanych ze zwierzętami i określić, które z nich mają najgorzej. Rozpatrzę gatunki żyjące najbliżej nas i mające z nami najwięcej wspólnego, czyli zwierzęta towarzyszące i gospodarskie. Zwierzęta dzikie pominę, ponieważ chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że zwierzę nieobcujące z człowiekiem, to szczęśliwe zwierzę.

Wydawać by się mogło, że to zwierzęta gospodarskie mają najgorzej, są w końcu traktowane przedmiotowo. Natomiast psy, koty, chomiki to kategoria empatyczna, nasi przyjaciele, oczywista oczywistość, u przeciętnego właściciela mają się lepiej niż przeciętna krowa. Czy na pewno?

Na początek kilka faktów:

W Polsce liczbę psów szacuje się na około 8 milionów, natomiast liczbę kotów na około 6,4 miliona. Oznacza to że, na jednego mieszkańca Polski przypada ok. 0,4 zwierzęcia towarzyszącego. W Stanach Zjednoczonych i niektórych krajach Europy stosunek ten wynosi nawet 1:1.

Obecnie zwierzęta w zależności od sposobu, w jaki są traktowane, można podzielić na 3 kategorie: zwierzęta traktowane przedmiotowo: zwierzęta gospodarskie i eksperymentalne, traktowane empatycznie: towarzyszące i obiekty religijne: krowy, świnie.

Jak to zatem jest ze zwierzętami gospodarskimi? Największym zarzutem w stosunku do właścicieli zwierząt gospodarskich jest to, że zwierzęta te są traktowane przedmiotowo. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że zwierzęta te w odróżnieniu od zwierząt towarzyszących mają swoje prawa, mnóstwo ustaw i aktów prawnych je chroni, a ośrodki naukowe wciąż badają, jakie faktycznie są potrzeby zwierząt gospodarskich, jakie są ich naturalne zachowania, jakich potrzebują warunków środowiskowych. Zwierzęta towarzyszące takich praw nie mają. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ponad 70% ludności posiada zwierzę i uważa się za najlepszego właściciela na świecie (no, co najmniej dobrego), po co więc jakieś obwarowania prawne?

A jak to jest, jeśli chodzi o przedmiotowe traktowanie zwierząt? Wśród najczęstszych przyczyn posiadania zwierzęcia towarzyszącego są chęć posiadania kompana, obiektu służącego do przekazywania swojej sympatii, albo chęć posiadania symbolu swojej własnej osobowości (np. zwierzęciem towarzyszącym Mika Tysona jest tygrys, Paris Hilton ma małą chihuahuę noszoną najczęściej w torebce, Julia Tymoszenko ma tygrysa). Jest również mała grupa osób, która rzeczywiście przejmuje się losem zwierząt i zajmuje się zwierzętami niechcianymi (Brigitte Bardot, Violetta Villas są z tego najbardziej znane). Nie licząc ludzi reprezentujących ostatnią grupę, zwierzęta towarzyszące są nie mniej wykorzystywane niż zwierzęta znajdujące się w grupie traktowanej przedmiotowo.

W krajach rozwiniętych akceptowane jest „prawo” zwierząt gospodarskich i laboratoryjnych do przejawiania swoich naturalnych zachowań i zapewnienie im warunków środowiskowych, które im to umożliwia.  Zwierzęta towarzyszące trzymane w aglomeracjach miejskich, podmiejskich czy nawet na wsiach przez większą część dnia są trzymane w nienaturalnym dla siebie środowisku, czy są zatem w stanie przejawiać swoje naturalne zachowania?

Powszechnie uważa się, że psy są krewniakami wilków, które są zwierzętami stadnymi. Czy pies żyjący w izolacji może być prawdziwym psem? Naturalnym zachowaniem psa jest polowanie wraz ze stadem i swobodne bieganie. Czy zwierzę trzymane pojedynczo w domu (nawet z dużym ogrodem) kiedykolwiek będzie w stanie zachowywać się zgodnie z naturą? Udomowione zwierzęta wielokrotnie wracają do swojego naturalnego zachowania. Istnieje pogląd mówiący o tym, że psy są gatunkiem, który został udomowiony tak dawno temu, że nie wykazuje on już swoich naturalnych zachowań. Jednak ten pogląd został obalony, ponieważ psy, mając możliwość powrotu do naturalnego środowiska znakomicie się w nim odnajdują, i na powrót „dziczeją”. Psy domowe, mieszkające na wsiach są wyprowadzane na spacery na smyczach (lub wcale), ponieważ ich instynkt polowania jest tak silny, że nie pozwala na swobodne poruszanie się wśród żywego inwentarza. Jasne jest wobec tego, że podstawowa potrzeba przejawiania przez psa naturalnego behawioru jest przez jego właścicieli ignorowana.

Kolejnym przykładem mówiącym o tym, że psy domowe różnią się od dzikich, jest fakt, że psy domowe okazują sympatię i lojalność swojemu właścicielowi, oraz okazują swoje zadowolenie z tego, w jaki sposób są traktowane. To nasuwa stwierdzenie, że psy nie tylko akceptują sytuację, w jakiej się znajdują, ale podoba im się relacja, jaką mają ze swoim właścicielem. Zachowanie takie można jednak tłumaczyć równocześnie tak, że „sympatia” okazywana przez psa swoim właścicielom jest po prostu sposobem radzenia sobie z uczuciami, które normalnie by miały dla członków swojego stada, człowiek w tym wypadku byłby więc tylko zastępstwem. Jeśli godzimy się ze stwierdzeniem, że głównym powodem, dla którego człowiek ma zwierzę, jest posiadanie obiektu zastępującego drugiego człowieka, służącego do wyrażania swojej sympatii. Zatem, czy przez trzymanie psa człowiek nie jest winny powstawania adekwatnej relacji ze strony zwierzęcia? Należy jednak zauważyć, że zwierzę, w przeciwieństwie do człowieka nie ma wyboru, jeśli chodzi o tę relację. Istnieje również inne wytłumaczenie okazywania sympatii swojemu właścicielowi przez psa. Wdzięczny pies nie różni się od człowieka, który zachowuje się w taki sposób z powodu nagrody, jaką w zamian otrzymuje. W tym wypadku sympatia nie jest niczym innym jak wyuczonym zachowaniem, w następstwie którego pies otrzymuje nagrodę – jedzenie lub dotyk.

Czynności powiązane z utrzymaniem zwierząt również wskazują na nie zwracanie uwagi na uczucia zwierzęcia przez właściciela. Do takich czynności należą na przykład narzucone kąpiele przy użyciu szamponu, strzyżenie, obcinanie ogonów, zakładanie zwierzętom ubrań. Jeżeli zakładamy, że zwierzę będzie cierpiało, będąc utrzymywanym w określonych warunkach, które dla nas byłyby nie do przyjęcia, to powinniśmy również antropomorfizować uczucia zwierząt w innych sytuacjach. Dlaczego nie wyobrażamy sobie, że pies ubrany w fikuśne ubranko nie czuje się zawstydzony, będąc widzianym przez inne psy? Czy powyższe czynności nie dowodzą przedniotowego traktowania zwierząt?

Ludzie uważają, że zwierzęta tak jak oni, aby utrzymać formę potrzebują mnóstwa ruchu. Pięciominutowy spacer „na siku” nie jest adekwatny do zaspokojenia potrzeb ruchowych ani człowieka, ani tym bardziej psa. Wiarygodne statystyki na ten temat są nieliczne, jednak istnieje przekonanie, że większość zwierząt towarzyszących nie ma zapewnionej odpowiedniej ilości ruchu. Fakt ten wnosi kolejną kwestię dotyczącą praw zwierząt. Zalety aktywności fizycznej są powszechnie dobrze znane i społeczeństwo ma prawo zachęcać wszystkich do aktywności fizycznej, ale większość osób się zgodzi, że nikt nie ma prawa nikogo do takiej aktywności zmuszać. Więc czy można uzasadnić zmuszanie psa do ruchu i ćwiczeń? Zazwyczaj to właściciel decyduje, kiedy weźmie psa na spacer, decyzja ta często jest podyktowana rutyną, kiedy osoba wychodzi na zakupy, bądź do pracy. Aktywność fizyczna jest wymuszana na psach w zależności od zachcianki właściciela zwierzęcia. Aktywność fizyczna powinna być umożliwiona zwierzęciu w dowolnym dla niego momencie, w ten sposób pies otrzymałby wolność, jaką ma w swoim naturalnym (dzikim) środowisku. Takie postępowanie daje również psom takie same prawa, jakie mają ludzie, inne postępowanie jest aprobowaniem poglądu, że psy są w jakiś sposób mniej ważne w tej kwestii od ludzi.

Większość lekarzy weterynarii zgodziłaby się, że obecnie zbyt wiele zwierząt towarzyszących ma nadwagę. Tak jak u ludzi przyczyną takiego stanu rzeczy może być brak ruchu połączony z przejadaniem się, a w przypadku zwierząt przekarmianiem. Lekarze weterynarii wiedzą, że  pozwolenie zwierzętom na otyłość to robieniem im niedźwiedziej przysługi. Tak jak w przypadku ludzi otyłość prowadzi do wielu problemów ze zdrowiem takich, jak cukrzyca czy problemy z krążeniem. Mało kto jednak na to zwraca uwagę.

Etyka postępowanie hodowców niektórych ras, zwłaszcza tych które powodują niedogodności dla zwierzęcia (np. skrócone kufy (przednią część głowy) buldogów powodujące ogromne problemy z oddychaniem, jak również duże problemy z oczami) powinna być również rozważona. W Szwecji dyskutowano na przykład na temat czy etyczne jest hodowanie bydła razy błękitna belgijska, dyskusje te miały miejsce, ponieważ krowy tej rasy ze względu na swoją anatomię miały duże problemy z porodami. W tym przypadku argumentem przemawiającym za utrzymywaniem tej rasy jest namacalny zysk materialny. W przypadku zwierząt towarzyszących byłoby trudno znaleźć materialną korzyść z prowadzenia hodowli kontrowersyjnych ras zarówno dla zwierząt, jak i dla społeczeństwa. Zwierzęta nie mają żadnego zysku z posiadania problemów zdrowotnych będącymi wynikiem wymogów określonej rasy i są one wynikiem zapotrzebowania hodowców  na określoną cechę.

Okazuje się, że zwierzę towarzyszące powinny należeć do grupy zwierząt traktowanych przedmiotowo. Zwierzęta te wykorzystywane są przez swoich właścicieli, natomiast poza podstawową opieką, którą otrzymują w zasadzie każde zwierzę, zwierzęta towarzyszące niewiele zyskują. Wygląda też na to, że to pies ma najgorzej. Zgodzicie się?

Komentarze

DOŁĄCZ DO NAS

face   gplus

Smart-Way,
ul. Władysława Trylińskiego 2
10-683 Olsztyn

Tel: 502-155-401,
e-mail: biuro@smart-way.eu

Partnerzy

logo-avimedica-min

 

na-strone

 

run

tup